Handmade'owe czary mary: Początki z własnoręcznie robioną biżuterią

Hej :)


W ostatnim poście pisałam Wam o tym, że moje pasje i zainteresowania to nie tylko makijaż i kosmetyki (możecie przeczytać go tutaj). Mało który człowiek ogranicza się wyłącznie do jednego hobby. W końcu pragniemy, aby nasze życie było jak najbardziej kolorowe i pasjonujące :). Do tego duża część z nas, w tym i jak najbardziej ja, wychodzimy z założenia, że najlepiej spróbować jak najwięcej rzeczy :D. Z tą myślą rozpoczynamy dzisiaj nową serię na blogu: Handmade'owe czary mary :).  Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co i jak to zapraszam do dalszej lektury :). 

Moja przygoda z handmade dopiero się rozpoczyna, ale stwierdziłam, że jest to temat, którym warto się dzielić i inspirować. Na początek postanowiłam skupić się na biżuterii z koralików, która jest chyba najlepsza dla laików :). Od dłuższego czasu "chodziły za mną" bransoletki z koralików. Prosta, ale niezwykle urokliwa biżuteria, którą można się bawić na wiele sposobów. Jednak ich ceny nie zachęcały mnie do szybkiego zakupu. Jakiś czas temu wpadłam jednak na pomysł, aby spróbować zrobić takie bransoletki samodzielnie, gdyż czułam potrzebę tworzenia czegoś własnymi rączkami :). Poszukałam w internecie opcji zakupu półfabrykantów. O dziwo jest tam tego całkiem sporo, co bardzo mnie ucieszyło. Wybrałam sklep Pasart, którego oferta najbardziej mnie zaciekawiła. Kupiłam tam kilka rodzai koralików w różnych kolorach, gumkę jubilerską i kilka innych gadżetów. Gdy paczka przyszła od razu zaczęłam tworzyć :D. Okazało się, że to świetna zabawa i do tego bardzo łatwa :).



Na początku skupiłam się na jednokolorowych bransoletkach. Zazwyczaj i tak wybieram więcej niż jedną, więc zestawienie dwóch, czy trzech bransoletek w różnych kolorach tworzy ciekawą kompozycję :). 




Jednak przy wykorzystaniu już wszystkich możliwości zaczęła się zabawa z łączeniem kolorów w jednej bransoletce. Jest tyle możliwości, że można tworzyć i tworzyć, aż do wykorzystania wszystkich koralików. Swoją drogą już chce ich więcej i więcej :D.

Trzecim etapem było nie tylko już łączenie ze sobą dwóch, czy trzech kolorów w jednej bransoletce, ale również dokładanie przekładek, ozdób. Im więcej posiada się półfabrykantów, tym coraz większą frajdę stwarza tworzenie biżuterii. Zaczynasz kombinować, łączyć, planować. Przez miliony możliwości, jakie dają te produkty, ta pasja chyba nie może się znudzić :).


Każda z moich bransoletek ma tzw. krawatkę na zawieszkę. Nie chciałam jednak kupować gotowych. Skoro już zaczęłam przygodę z handmade to czemu nie mogłabym sama tworzyć również i zawieszek? - pomyślałam w momencie zakupu pierwszych koralików. Poczytałam o najlepszym materiale do takiej zabawy i padło na masę termoutwardzalną FIMO. Można z niej stworzyć praktycznie wszystko. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i oczywiście umiejętności :P. Mogłoby się wydawać, iż to bardzo proste, jednak gdy już siadamy do masy i zaczynamy lepić, wychodzi na to, że to straaasznie ciężkie. Czeka mnie jeszcze dużo pracy i ćwiczeń, ale podobno praktyka czyni mistrza, więc nie poddaje się przez moje obecne koszmarki z masy :D. 



Czy Wy również lubicie stworzyć coś "od a do z" własnymi rękami? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :).

Buziaki :*

Jakiś czas temu polecałam Wam zapoznanie się z portalem dla blogerów Brand Sabbath. Jeżeli jeszcze go nie znacie to polecam sprawdzenie o co w nim chodzi  tutaj lub tutaj :).


Bądź na bieżąco i zaobserwuj mnie również tu: 





2 komentarze:

  1. Nie ma tu starych komentarzy? Chciałam odpowiedzieć, na poprzedni, a nie widzę żadnego. Nie wiem czy to jakoś problem, czy mój telefon przekłamuje 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniknęły :( mam problem z Disqus...

      Usuń

Copyright © 2014 Labonny blog , Blogger