Kącik czytelniczy: Recenzja książki "Dziewczyna z pociągu"

Witajcie :)

Jesień... Jej dłuższe wieczory i momentami paskudna pogoda, sprawiają, że częściej mamy ochotę zanurzyć się pod kocem i sięgnąć po dobrą książkę. Ja również ostatnio pochłaniam całkiem dużą ich ilość :D. Mam nawet w głowie już całkiem sporą listę książek, które z wielką chęcią bym przeczytała. Tym razem sięgnęłam po popularny tytuł - "Dziewczyna z pociągu". Jej duża sława oraz nakręcona ekranizacja, sprawiły, że wiązałam z nią duże nadzieje na dobrą lekturę. Czy taka też się okazała? 

Serdecznie zapraszam na recenzję książki "Dziewczyna z pociągu" :)


Rachel każdego dnia podróżuje podmiejskim pociągiem do Londynu, gdzie pracuje. Zna ona jego trasę tak dobrze, że doskonale wie jakie domy zobaczy w danym momencie. Jeden z nich szczególnie skupia jej uwagę. To dom, przy którym pociąg zawsze przystaje z powodu zepsutego semafora. Z czasem Rachel zaczyna się wydawać, że zna widywanych tam mieszkańców. Czuje ich szczęście i bijący spokój. Jednak pewien dzień sprawia, że wszystko się zmienia. Rachel dostrzega tam coś, co zaburza dotychczasowy obraz mieszkających tam ludzi. Choć zdarzenie widzi tylko przez moment, aż do ruszenia pociągu, to wnikliwie zapada on w jej pamięć. Od teraz Rachel ma szansę stać się częścią życia ludzi, których codziennie widywała przez okno pociągu. Stwierdza wręcz ona, że jest zdecydowanie kimś więcej, niż dziewczyną z pociągu.

Do książki robiłam dwa podejścia. Za pierwszym razem przeczytałam kilkanaście stron, niczym tytułowa dziewczyna,  jeżdżąc kolejką miejską. Początek jednak nie wciągnął mnie wystarczająco, gdyż książkę odłożyłam na bok i wzięłam się za inną. Dałam jej jednak drugą szansę. Nawet książki na nią zasługują :D. No i tym razem dobrnęłam do jej końca. Warto było?

No warto. Nie była to może najlepsza książka, jaką ostatnio przeczytałam ale było w niej coś, co sprawiło, że nie mogłam się od niej później oderwać. Zdecydowanie mogła to być stała wartka akcja, która trzymała w napięciu i zachęcała do poznania całej prawdy. Co chwilę pojawiały się w historii smaczki, które zadziwiały oraz intrygowały.

No a co z tym ciężkim do przebrnięcia początkiem książki? "Dziewczyna z pociągu" to jakby zbiór zapisków z konkretnie wskazaną datą i porą dnia. Pierwsze strony książki to powtarzane w kółko przejazdy pociągiem bohaterki, które po jakimś czasie zaczęły nudzić. W końcu jednak akcja się rozkręciła i było już tylko lepiej. Do czasu...

Lubię książki, w których do ostatnich stron nie wiem, jak zakończy się jej historia. W przypadku "Dziewczyny z pociągu" niestety tak się nie stało. Zakończenie książki jest do przewidzenia już na jakieś 70 stron do końca książki... 70!!! Sprawiło to, że końcówkę czytało się już nie tak przyjemnie jak powinno. Tak się nie robi Droga Autorko...


Ogólnie mogę polecić książkę "Dziewczyna z pociągu" :). Mimo wymienionych jej wad, posiada ona wartą do poznania historię. Czytając ją można wsiąknąć w świat Rachel i reszty bohaterów, przeżywając kolejne informacje o nich i o zaistniałych zdarzeniach.

A, oglądałam już też film. Tego nie polecam :( Po przeczytaniu najpierw książki jest on bardzo rozczarowujący, wywołując co chwilę reakcje "Że co?!"... Pominięto kilka wątków, resztę dziwnie przedstawiono. Ja rozumiem, że nie można całej książki przedstawić w 2 godzinnym filmie, ale w tym przypadku obcięto nie to co trzeba. Jeśli ktoś nie czytał książki to może się bardzo pogubić w fabule podczas oglądania. Zdecydowanie można to było zrobić lepiej.

A Wy czytaliście książkę "Dziewczyna z pociągu"? Jak wrażenia? :) A może oglądaliście film? Dajcie znać w komentarzach :)

Buziaki,

2 komentarze:

  1. Ciekawe, ja oglądałam sam film i w sumie wydawał mi się całkiem ok :) Jednak fakt, nie czytałam wcześniej książki. Dobra recenzja! I bardzo ładny blog!

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie z tymi ekranizacjami to różnie bywa, często są gorsze od książki.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Labonny blog , Blogger